Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 listopada 2017

Jak Pan Prezes pozwoli...



-Kochanie a jakie mamy plany na dzisiaj ?
 Robimy coś, czas chyba podgonić z pracą na jarmark?
-hmmmm ja nic nie wiem, ja  tu tylko jestem od podawania, ciepłego mleka,
 to się trzeba Pana Prezesa spytać czy pozwoli...
Witajcie w naszym świecie, gdzie Pan Tadziu jest Prezesem.
Tak moi Drodzy, 
Rzecz Niepospolita Małżeńska, zamieniła się sześć miesięcy temu,
 w Rzecz Niepospolitą Rodzinną-
gdzie trzeba
"Na rozkaz spać i jeść" i w naszym przypadku celebrować każdy dzień.



Ciężko jest pogodzić rolę rodzica niemowlaka, z pracą twórczą ,
a w przypadku Pana M. jeszcze z pracą zawodową.
Czuję się, jakbym kradła nasze wspólne chwile, 
malując, przewlekając, klejąc
 coś szybko naprędce.
Staramy się pracować, jak Tadeuszek śpi,
gdy jest pochłonięty zabawą,
 albo zajęty odkrywaniem swoich ruchowych możliwości.
Biegam wtedy od stołu do niego,
część mnie jest tu , część tam.
Moja twórcza a zarazem matczyna dusza jest rozdarta,
te sprzeczne emocje zepchnęły twórczość na dalszy plan,
zabierając radość, która zawsze przy tym uczestniczyła.
"Powiedz mi ( jak pogodzić to wszystko mam) (...)
gdy moje serce chce bić , żyć dla Ciebie cały czas"

Wtedy w takich chwilach, potrzebna jest ta druga strona,
Pan M. ustawia mnie do pionu (#dziękuję)
Pokazuje mi, że Tadziu jest po mimo tego rozgardiaszu szczęśliwy,
że nie czuje się zaniedbany;
 a ja, my sami 
powinniśmy móc się realizować.
Tym bardziej, że plany mamy ambitne (ale o tym innym razem)...

I
wreszcie nadszedł dzień, gdzie w porannym pośpiechu jeszcze
 szybko cos dokańczając, stanęliśmy po raz pierwszy ,
zwarci i w miarę gotowi,
pełni ekscytacji a zarazem niepewność ,
na Jarmarku Rękodzieła Artystycznego.




Atmosfer tego miejsca miło nas zaskoczyła,
pozytywny odbiór i twórczość innych wystawców,
wprawiła w dobry nastrój (#dziękujemy).
Tak teraz poczuliśmy, że znaleźliśmy się we właściwym miejscu,
z ludźmi którzy ,sami w sobie są inspiracją, 
którzy uzewnętrzniają swoje ja, 
poprzez małe i wielkie dzieła, 
dla nas każdy z tych wystawców jest Artystą;

Jarmark się zaczął a 
przed nami stanęło kolejne wyzwanie .
Symboliczne odcięcie pępowiny,
Tadeuszek wrócił po spacerze z "Atą" (tak mawia na tatę ;) ),
do domu, a ja zamieniłam rolę mamy na 5 godzin w rolę 
,no właśnie kogo?
Znowu część mojej duszy była tam, 
a część mnie ciągle myślami przy Synku.

Dobrze, że w tym wszystkim znalazły się inne twórcze dusze, 
z którymi nawiązałam nić porozumienia i zagadywali mnie,
zajmując mój czas oraz moje myśli.... (#dziękuję)

I wiecie co jeszcze,
wysiłek włożony w pracę się opłacił.
Zaprezentowaliśmy swoją twórczość na rodzimym rynku,
zapoznaliśmy się z tutejszymi realiami.
A wczoraj zasnęłam z wielkim uśmiechem na buzi,
snując już w marzeniach sennych plany
na dalszy rozwój
(o tym też niebawem...)


Nasze domowe morskie miasteczko, stanęło na ekspozycji, pamiętacie je KLIK


Choinki z patyków morskich to niesamowite dzieło DIY Pana M. ja tylko je podkleiłam i obsypałam śniegiem.


Malunki na drewienkach wyrzuconych przez morze to głównie moje zabawy z pędzlem i farbą.
Jeden mikołaj wyszedł z pod rąk Pana M. 
ciekawi mnie czy zgadniecie który?


Pejzaż , morska widokówka jest naszym wspólnym dziełem.


Kolejne morska wariacja apropo zbliżających się świąt. Nasze wspólne dzieło

Kolejna zapierająca dech w piersiach praca Pana M. wszystko powstało z darów morza.


Kolejne morska wariacja apropo zbliżających się świąt. Nasze wspólne dzieło

I jak który najciekawszy?



Łapacze to moja specjalizacja, oczywiście wszystkie jarmarczne zostały stworzone
 w duchu marynistyczny



Statek wikingów i żaglówka , wyszły z pod niezwykle precyzyjnych oraz twórczych rąk Pana M.

Jestem ciekawa Waszych postrzeżeń i odbioru, 
naszego rękodzieła?
Chadzacie na takie jarmarki, 
a może sami bywacie po tej drugiej stronie stołu?
Jeśli macie dzieci, 
to jak radzicie sobie z pogodzeniem rodzicielstwa a twórczością?
Czy kiedyś moje rozdarcie mi minie?

Zapraszam do komentowania,
a tych co mieszkają bliżej na kolejny jarmark,
który odbędzie się już 3 Grudnia 

***
Jeszcze kolaże z niektórymi pracami innych uczestników 


Pozdrawiam i dziękuję , że z nami jesteście.
 C.aro


.....
w poście przywoływałam tekst piosenki Emigranci i Paweł Kukiz "Na Falochronie "

Profile na Facebooku niektórych uczestników Jarmarku
Dywany , koszyczki i różności szydełkowane sznurkiem KLIK

Maskotki, przytulanki KLIK
Sklep Vintage a w tym cudowne klipsy na buty i nie tylko KLIK 

środa, 28 grudnia 2016

Z cyklu zrób to sam- zimowy klimat


Za moimi oknami o dziwo dziś świeci słońce.
Słońce zawsze wychodzi "po burzy"...  
Jest mroźnie, ale już dawno tak ładnie nie było.
Święta były deszczowe, potem hulał Orkan "Barbara",
sztorm na morzu, wiatr gwizdał rozbijając się o szyby okien.

Słońce rozświetla moją buzie, 
Edzia z Abi wygrzewają się w jego promieniach na podłodze 
(chyba myślą, że są kotami).
Rozmarzyłam się  i zatęskniłam za tymi cieplejszymi dniami.

Dla tych co tak jak ja tęsknią z latem,
 zapraszam na retrospekcyjny spacer po Świnoujskim falochronie, 
w poszukiwaniu skarbów- darów morza.

 













Przy tym spacerze, trochę się tych koszy uzbierało...
Chodziliśmy wte i we wte , 
a rybacy zaczepiali nas mówiąc:
-ale mieliście łowy...
 - co zamierzacie z tym zrobić?

Jak to co? Tworzyć.

Ale na razie czas wracać do polskiej zimowej rzeczywistości. 
Tylko gdzie ten śnieg?
Czemu nie przykryje naszych szarych ulic?
No cóż ,chyba będzie trzeba samemu 
taki prawdziwy zimowy klimat zrobić. 

A jak jestem nad morzem i mam tyle jego darów,
 to czemu tego nie wykorzystać ?

Więc pewnego zimowego choć deszczowego poranka...
Zebrałam w jedno miejsce wszystko co wpadło mi do głowy.





Poprosiłam mojego niezawodnego Męża 
(który w tym czasie był pochłonięty innym projektem)
 o użyczenie mięśni :)
I tak w ruch poszła wyrzynarka i szlifierka.

Normalnie sama bym to zrobiła, 
ale z uwagi na małego mieszkańca mojego brzuszka,
raczej nie jest to wskazane.

Pozostało mi projektowanie i wskazywanie paluszkiem co i jak...
No, nie powiem... 
Jakoś tak się nie napracowałam, 
bardziej zmęczyłam się ciągłą bieganiną do toalety na siusiu,
 niż samym projektem.



Założenie było takie, że wykorzystujemy maksymalnie
 to co morze wyrzuciło na brzeg i to najlepiej w pierwotnej formie.
Oczywiście parę rzeczy trzeba było dodać jak np.
 materiał na domki z łaty drewnianej (również z odzysku) i 
daszki z nóżek od pewnych skrzyń (również z odzysku).
Do tego gwoździe "papiaki"
No i na sam koniec dojdzie jeszcze sznurek wędliniarski.

By z drewna usunąć niechciane szkodniki ( w końcu leżało w wilgotnym miejscu)
 mój Luby, musiał spryskać wszystko spray-em owadobójczym i 
owinąć folią spożywczą. Całość wystawiliśmy na balkon.


Po 24 godzinach, odpakowaliśmy wszystko i wywietrzyliśmy.
W ruch poszły farby i zaczęła się prawdziwa zabawa.



Malowałam, malowałam i malowałam, 
a potem mazałam , mazałam i mazałam.
Kleiłam klejem na gorąco kamienie.
A gdy wrócił mój Mąż po pracy , to dołączył się do zabawy.
I zajął się malowaniem morza, które swoją drogą wyszło mu obłędnie.

Po wyschnięciu,  
przetarłam w niektórych miejscach gruboziarnistym papierem ściernym.

I oto w taki sposób doczekaliśmy się prawdziwego, bajkowego, zimowego widoku,
nadmorskiego miasteczka.










 





Co Wy na takie widoki?

Wykonanie i pomysł na taką aranżacje jest całkowicie nasze.
 Jednak jest ktoś, kto nas zainspirował a prace tej osoby chwyciły nas za serce.
Mowa jest tu Kirsty Elson , cudownej artystce, która mieszka i tworzy w Kornwalii.
Zapraszam na jej stronę gdzie możecie zanurzyć się w jej małym- wielkim świecie,
podziwiać cudowne dzieła i poczytać o tym co jest jej źródłem inspiracji. 

 A tym czasem życzymy miłego i jeszcze pełnego ciepła rodzinnego, 
spokoju i radości czasu po świątecznego

C.aro + mały Tadzik z brzuszka 
(który zrobił się już bardzo głodny)