Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SZNUREK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SZNUREK. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 marca 2016

Budzimy wiosnę- wiosenne DIY.

"Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi;
Wcześniej niż oczekiwałam, przyszły te cieplejsze dni...


Zdjęłam z niej zmoknięte palto, posadziłam wis a vis...

Projekt DIY by C.aro "serce baziowe".

Zapachniało, zajaśniało, wiosna ach to Ty?
Wiosna, wiosna ach to Ty? "



 No właśnie, Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty?
Zostajesz czy wychodzisz?
Jakaś taka przyszłaś niezdecydowana, taka lękliwa, płochliwa.
Nie pewnie przedzierasz się przez szarugę, powoli, pomalutku,
kolorujesz, zazieleniasz, zmieniasz, rozjaśniasz.


Postanowiłam ci troszeczkę pomóc.
Uszyję ci sukienkę, boś piękną jest panią- a każda pani lubi się stroić.
A potem udekoruję ją jak najlepiej potrafię, odzieję cię w nią,
rozbudzę, obudzę- byś kroczyła pewniej.



Przywołam ptactwo maści wszelkiej,
by ćwierkały, śpiewały z mą duszą ci pieśnie piękne.
Napiszemy ci podkład melodyjny, byś mogła tworzyć,
działać i nowe kręgi, koła cudu natury na nowo zataczać.




Gdy będzie już tych śpiewaków dostatecznie dużo,
to poniosą cię na swych skrzydłach jak najdalej potrafią,
byś po każdej jednej polance przejść się mogła-
taka piękna, pewna, bosa, rozmarzona... 

Wiosna, wiosna , wiosna ach to Ty.

Projekt DIY by C.aro "ptaszki"- deseczka i  kawałek drewnianej płytki z odzysku, gwoździe czarne,
farba biała olejno- ftalowa śnieżka, barwniki do farby śnieżki (niebieski, wrzosowy, zielony)


A nam pozostanie tylko podziwianie, 
napełnimy płuca wonią twych kwiatowych perfum.
Nasycimy oczy zdziałanymi przez ciebie cudami.
Na nowo odkryjemy smak miłości,
 bo tylko z tobą, ona najlepiej się komponuje. 
I tacy lekcy, zainspirowani, zakochani,
 sami staniemy się twórcami.

Projekt DIY- Upcykling idea by C.aro- "paranormalna kura"- 
stary materiał, sznurek naturalny, drucik, klej na gorąco, małe ścinki gąbki
 z odzysku, jednorazowe woreczki śniadaniowe.

Będziemy tworzyć i tworzyć, 
dzieła i projekty, małe i te większa...
W pocie czoła zniesiemy parę jaj,
 jak nasza paranormalna kura,
a potem będziemy na nie dmuchać i
 chuchać by wykluło się z nich piękno!


To jak budzicie ze mną Panią Wiosnę? 
Udekorowaliście na nią już swój dom,
 a może dopiero zaczynacie tak jak ja?

Pozdrawiam wiosennie C.aro

Ps. No i oczywiście nie mogło by zabraknąć nutki.
Tym razem nie kto inny, jak Marek Grechuta " Wiosna ach to ty".

czwartek, 7 stycznia 2016

Refreshing idea's - odświeżający deszcz obmywa tym razem stare siedzisko.


Refreshing  idea's,
czyli odnawianie rzeczy starych, zużytych, niemodnych,
nie chcianych, wyrzuconych.

Dawanie drugiego życia meblom, było już mi znaną i praktykowaną ideą.
Zaczęło się to od tego, że po prostu brakowało pieniędzy,
a chciało się zmian, dom trzeba było jakoś umeblować.
Trzeba było sobie jakoś radzić i zacząć działać.
Teraz jest to moją domenom i  ideologią
 przeciwstawienia się konsumpcjonizmowi.
Słabość przekułam w siłę.

Pamiętam, że jak byłam małą dziewczynką Babcia kupowała mi magazyn
"Coś z niczego",
podziwiałam i rozwijałam swoją kreatywność.
Odnawianie mebli to też takie tworzenie czegoś, z już- niczego...
Wiele ludzi woli coś wyrzucić, no bo przecież jest
łatwiej iść i po prostu kupić nowy mebel, nową dekorację.
A ja znajduję takie rzeczy i ratuje je od zniszczenia.
Na razie zapełniam nimi swój dom i pracownie,
ale zgrozo boję się pomyśleć, co będzie jak zabraknie miejsca?

Jednym z takich znalezisk na któreś z rzędu wystawce było
drewniane siedzisko z  wytartym ,czerwonym welurowym obiciem.
Czasem patrząc się na niektóre meble, 
mam od razu wizje, jak je przerobić, odnowić,
tak było i tym razem...


No to czas obmyć mebel odświeżającym deszczem zmian...


I jak podoba się Wam zmiana?
W tym przypadku Refreshing okazał się niezwykle prosty i szybki.


Do wykonania projektu potrzebne było:
 farba śnieżka olejno-ftalowa, wałeczek- gąbka,
śrubokręt, papier ścierny, taker (zszywacz tapicerski), 
workowy materiał i trochę naturalnego sznurka.



Z siedziska odkręciłam drewniane nogi
i zabrałam się za ich przeszlifowanie .


Później farbę wcierałam za pomocą wałeczka- gąbki,
w drewno, robiąc zmazy.



W poczekaniu na wyschnięcie drewnianego elementu
 zabrałam się za same siedzisko,
za pomocą śrubokrętu podważałam stare zszywki.


Płytę spodnią także pomalowałam Śnieżką.
Całość zostawiłam na noc do wyschnięcia.
Później trzeba było tylko  odpowiednio wycięty materiał,
przymocować do siedziska za pomocą takera. 


Skręcić, dodać sznurek i można teraz siedzieć wygodnie, 
ciesząc przy tym swoje oko.


To co rozsiedliście się już wygodnie?
Pozdrawiam i miłego
C.aro

czwartek, 19 listopada 2015

Metamorfoza łazienki

Słyszeliście kiedyś o złośliwości rzeczy martwych.
 Albo o jakiś złych duszkach, które mieszkają w naszych domach i 
wszystko nam przekładają, chowają i psują. 
Macie tak samo? No pewnie, że nie,
 bo wszystkie chochliki przeniosły się do mojej łazienki, personifikując przy
 tym zastałe tam sprzęty i przedmioty. 
Namówiły je do zło-czynnego działania i teraz robią nam psikusy, same psikusy.
Ja chyba wiem, w czym problem, wyście je za słabo żywili.
Tak, nie róbcie takich oczu ...
Bowiem Chochliki jedzą skarpetki z robionego właśnie prania, ale tylko jedną z pary
drugą tak zostawiają samą sobie, że niby nie są łakome.
Ja w domu osobiście mam cały taki kosz skarpet nie do pary. 
Sprawdzałam brudne pranie- ni ma,
sprawdzałam filtr od pralki- ni ma,
sprawdzałam za pralką a nawet pod pralką- ni ma.
I nie będzie, bo u mnie za dużo tych chochlików ,za nie długo będę 
musiała nosić dwie różne skarpetki.
Pociesza mnie jedno, ówczesna moda jest szalona i zdołam wszystkim wmówić, że to jest teraz
  TRENDY...

Pomyśleliśmy sobie, że może jak urządzimy im przytulny domek, to przestaną być takie złośliwe i  zmienią się w dobre i pomocne duszki. Więc zaczęliśmy metamorfozę naszego domowego spa.
O zgrozo, chochliki się rozwścieczyły.Na początek kucie ścian z kafelek,  rozbiórka sanitarna, szpachlowanie, szlifowanie, kładzenie kafli na ścianach,ufff jak na razie poszło gładko.
Teraz przyszła kolej na kafelkowanie podłogi, chochlikom coś się nie spodobało i gdy klej miał sobie spokojnie schnąc, postanowiły zawołać naszego psa.
Edzia przyczłapała i usiadła na kaflach, tym samym przyczyniła się do zapadnięcia owych kafli.
Chochliki chichotały. Na tym nie koniec...
Przy przenoszeniu gniazdka i włącznika w inne miejsce, bach ,
mój Mąż elektryk przeciął kable zasilający piec gazowy.


Skąd tam wzięły się te kable, nie wiemy.
Ale podejrzewam , że te Chochliki przeniosły je tam specjalnie...
Robota wstrzymana na cały dzień, gdyż kable zostały ucięte w takim miejscu, 
że trzeba było obkuwać ścianę w okół nich i dosztukowywać. 
No dobra chochliki, ten żart chyba już starczy, ale nie...
Mieliśmy przygotowane lustro w pięknej rzeźbionej drewnianej ramie, 
którą odnowił mój Luby pod kolory łazienki.
Przy przymierzaniu lustra, bach , lustro pękło. Jak? Też mnie to nurtuje.
Na całe szczęście mieliśmy zapas, który trzeba było dociąć i przy cięciu bach, pękło.
Chochliki się uśmiały. Niezłą zabawę miały z tym pękaniem dlatego ...
montując toaletę na swoje miejsce, przy przykręcaniu bach,
i toaleta pękła.
Koszty lecą a Chochliki turlają się ze śmiechu. Podstępne łobuzy...
Nadszedł czas na prysznic, Chochliki do dziś skrupulatnie wydłubują silikon i zalewają łazienkę. 
Do tego zapychają ciągle odpływ, chyba tymi resztkami niedojedzonych skarpet.
Ciepła też nie lubią, gdyż bardzo często psują piec gazowy, najlepiej tak gdy na dworze trzaska mróz, 
a ja po pracy chce się wykąpać, a tu ani ciepłej wody, ani ogrzewania...
Można by pomyśleć, że kiepscy z nas fachowcy, ale nie przysięgam to te Chochliki :)
Metamorfoza i tak się udała, dodaliśmy meble łazienkowe, które same wykonaliśmy,
lampy i ozdoby.
 Lecz Chochliki dalej są Chochlikami, na całe szczęście mogę sobie chociaż oczy nacieszyć...

  • Skrzyneczki wykonane są z sosnowych listewek od dna łóżka, oraz zostały pobielone.
  • Drzwiczki są z starych znaleźnych desek (w takiej kolorystyce były pierwotnie i tak je zachowaliśmy).
  • Reszta zabudowy jest wykonana z kupnych części, które zostały pomalowane ,
    pod kolor drewnianych belek w łazience.


  • Jedna z skrzyneczek jest na kółeczkach, a druga wyjeżdża na prowadnicach szufladowych.
  • W szafie został zabudowany piec gazowy i znalazło się tam miejsce na przechowywanie chemii, oraz różnych rzeczy do sprzątania.
I parę zbliżeń na szafki oraz ramę lustra...



  • Rama lustra została wy-haczona przez nas w antykwariacie, jest to ręcznie rzeźbione drewno.
    Mój Mąż odnowił ją i pomalował pod kolory łazienki.
  • Lampę wykonaliśmy z tych samych znaleźnych desek. Od góry jest zielona a od spodu tak jak widać.
 
  • Dopływ wody do spłuczki, owinęłam naturalnym sznurkiem i zawiesiłam na nim również papier
  • Ryczka, została znaleziona na śmieciach i odnowiona. Od początku uparłam się na nią, przy braku aprobaty mego Męża.
    Choć nie jest to drewno, to w efekcie końcowym świetnie wpisuje się w aranżację.
  • Kosz powieszony na grzejniku jest z niemieckiej wystawki- pierwotnie był mocowany na rowerze. Teraz przechowuję w nim ręczniki. 
  • W słoikach przechowuję płatki kosmetyczne, patyczki itp. Marzy mi się jeszcze taka stara długa lekarska pinceta, ale jak na razie nie natrafiłam na nią.
    A teraz przeciwna ściana...
  • Zamocowaliśmy na niej IKEA- owski  reling. Zawiesiłam na nim ręczniki oraz torbę wiklinową również znalezioną na niemieckiej wystawce- służy do przechowywania papieru.
  • Odpływ wody od prysznica, został obudowany drewnem, i pomalowany. Zyskaliśmy tym samym półkę, na której leży lampka oliwna z flomarkt- u, oraz morskie akcenty.


    Na relingu wiszą także różne ozdoby w tym...
  • Ręcznie wykonane przez moją Siostrę , ceramiczne motyle. Mam do nich wielki sentyment. 
  • Oraz uszyte przeze mnie zawieszki z serduszek i pufa rybacka, którą znalazłam na plaży w Kaminke.  
A jak Wam podoba się efekt końcowy? 
Może macie jakieś sposoby na te podstępne chochliki?

Z pozdrowieniami C.aro

piątek, 17 kwietnia 2015

Projekt szkrzynki cz. II

  






 A więc znalazłam wreszcie trochę czasu by opublikować rezultaty mojej ostatniej pracy 


Ostatnio przypadała mi do gustu szarość bieli,więc i tym razem użyłam tej kolorystyki.
Zakupy:
1x puszka emalii olejno-ftalowej do drewna i metalu firmy śnieżka (10,20 zł)
farba tak jak wcześniej wspominałam wspaniale nadaje się domów gdzie są dzieci i zwierzęta,
 gdyż jest odporna na czynniki mechaniczne- a jak wiadomo to jest ogromna zaleta :) ;
1x bejca rustykalna biała firmy P.W. Kolorn (5,50 zł) jest to podstawowa bejca dostępna niemal, że we wszystkich sklepach budowlanych;
1x Mix Colorex czarny- uniwersalny koncentrat pigmentowy (4,50 zł),
także dostępny niemal w każdym sklepie budowlanym;
2x pędzel płaski Acryl-lacke firmy KEM (2,40 zł 3,50 zł)
1x rozcieńczalnik do farb olejno-ftalowych (około 9 zł)

Do tego projektu musiałam zakupić także kółka (cena 4,90 zł sztuka)
Ja kupiłam bez łożyska, czyli możliwości zmiany kierunku
 (jak zwykle ze względów finansowych- wole te tańsze),
ale polecam kupno z łożyskiem, skrzynka staje się mobilna  :)
Oczywiście potrzebna była mi wiertarka i wiertło do drewna- tutaj służył pomocą  mi mój mąż.

Skrzyneczki wykonał mój mąż z desek pod materac od  starych łóżek.
A więc koszt zerowy czyli to co najbardziej lubię :)
No to do pracy....

Wlałam najpierw bejcę do pudełeczka a potem wlewałam po kropelce czarny pigment
(uwaga nigdy nie róbcie na odwrót- bo nie wyjdzie),
aż do uzyskania odpowiedniego szarego koloru- według gustu:)
Pomalowałam skrzynkę  od spodu podkładem, malowałam muśnięciem pędzla i rozmazywałam,
 rozcierałam pozostałości grubiej nałożonej farby, pozostawiając przy tym prześwity.
Potem odczekałam jak wyschnie i dalej potrzebny był mi mąż by nawiercić dziury pod kółka.
 Przy montowałam kółka, za pomocą śrubek i śrubokręta : )
 W ten sposób ułatwiłam sobie dalsze malowanie, uzyskując odstęp od podłogi ...
Następnie pomalowałam w taki sam sposób całą skrzynkę.

 po wyschnięciu nakładałam także muśnięciami białą farbę olejno- ftalową, muśnięciami, rozcierałam i rozmazywałam. Przy malowaniu trzeba pamiętać, że farba szybko schnie a więc malować ostrożnie rozcierając powstające zacieki, malowanie powinno odbywać się wzdłuż słoi.
Żeby uzyskać efekt takich sęków i słoi trzeba w tych miejscach po pokryciu farbą na podkład przetrzeć bardziej aż do uzyskania odpowiedniego koloru.
Ja używam do tego oczywiście rękawiczek lateksowych na ręce i zwykłej chusteczki papierowej. Polecam bo efekt jest przepiękny.

Złożyłam podpis:)
Zakupiłam w sklepie ogrodniczym sznurek (9 zł 2 metry)
I przewlekłam go między deskami zawiązując na końcach supeł,
trochę się naszarpałam przy tym, ale uznałam , że lepsze to niż nawiercanie dziur:)
I jak podoba się wam efekt końcowy ?
paradoksalnie rzecz biorąc całość kosztowało mnie więcej pieniędzy niż poprzedni projekt szafy
 ale myślę , że było warto. Zrobiłam takie dwie skrzynki i mam apetyt na więcej ale tym razem pod inną odsłoną ......

Moje nowe inspirację: