Zabawa była?
Była.
Tance, hulanki, swawole były?
Były.
Dobre jedzenie było?
Było.
Alkohol s rozlewał?
Rozlewał.
Szampan o północy i sztuczne ognie były?
Były.
Składane życzeń z lekko podpitym i wesołym głosem były?
Były.
A kac i głowa ciężka są?
Są...
To witamy w nowym roku :)
2015 poszedł i niech idzie w cholerę...
ten rok nie był dla mnie łaskawy,
ale na szczęście nadchodzi nowe.
My też w domowym zaciszu, a raczej tej nocy- głośni,
bawiliśmy się w tą sylwestrową noc.
Nowy rok witaliśmy hucznie i żal ,że zabawa musiała się kończyć,
ale no cóż należę do tych wybrańców którzy o 6.30 musieli zameldować się w pracy
i udawać, że wcale dobrze się nie bawiłam -
aby oczywiście nie było żal moim podopiecznym minionych młodzieńczych lat...
To co było już nie wróci więcej, więc nie ma co o tym rozmyślać,
podsumowywać, robić rachunki sumienia...
Trzeba ostro zabrać się do robot, by nowy rok przyniósł nam kosze z soczystymi i
dorodnymi owocami naszej pracy.
Ja zaczęłam nietypowo jak na siebie,gdyż nie jestem mistrzynią planowania i
raczej działam chaotycznie oraz spontanicznie.
Jednak tym razem zrobiłam sobie listę postanowień noworocznych-
Maszyna Voss wyprodukowana oczywiście w Niemczech,
Linia S De-lux Model T32 z lat 1952(4).
A skąd taki zabytek w naszym m2, podarunek od Teściów,
wykopany przez mojego Męża na ich strychu.
Muszę zdradzić Wam, że to nie jedyna lista jaką sporządziłam...
Zobaczymy czy moja niezorganizowana natura da radę się okiełznać.
A jak tam Wasze postanowienia noworoczne, zaplanowane ?
C.aro






