Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EKO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EKO. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 lutego 2016

Drabino-mania

"Don't Worry, be Happy;
Don't Worry ...

...now"

Drabino-mania ogarnęła atelier śpiew mojej duszy-
 a my daliśmy ponieść się jej, 
produkując a co tam nie jedną a cztery drabiny :)

Tak słowo mania jak najbardziej tutaj pasuje,
bo z maniakalnym uporem zmierzyliśmy się
 z bokami starego, spróchniałego, drewnianego łóżeczka dziecięcego
by stworzyć nasze be Happy drabiny...

Nie poddawaliśmy się nawet wtedy, gdy 
wkładając jeden szczebelek drabiny- inny wypadał;
i nie poddawaliśmy się wtedy,
gdy przy ostatnim cała konstrukcja się rozsypała,
bo okazał się za długo docięty :)

Star drewniane łóżeczko dziecięce, albo raczej jego części,
spadły nam jak z nieba i w prost pod moimi oknami wylądowały
na przejściowej kupie śmieci.
Kupie śmieci, którą usypywali pewni panowie,
 z rozbiórki działki rekreacyjnej.
Wspominałam już kiedyś o tym,pisząc o pewnym spróchniałym próchnie i
ramach na zdjęcia , które z niego powstały.
Pamiętacie? Jak nie to klik


Możecie sobie teraz pomyśleć wariaci,
 z spróchniałego próchna robią drabiny;
ale nie, nic z tych rzeczy :)

Zazwyczaj tak mamy, że to co dla  niektórych jest śmieciem,
 to dla nas jest skarbem, kryjącym wielki potencjał na Upcykling-owe działanie.

Spróchniałym próchnem niemal ,
 że jednomyślnie zostały okrzyknięte te wszystkie 
części łóżeczka dziecięcego,przez poprzednich ich właścicieli...
W rzeczy samej po odpowiednim wyczyszczeniu i zeszlifowaniu,
nie są próchnem , no dobra,  po za wyjątkiem jednej.
Ale spokojna głowa ta jedna spróchniała- przypadła w udziale mojej przyjaciółce.
Która postanowiła zabrać ją koniecznie, natychmiast pociągiem do domu.
Zapytana o to, co odpowie na pytanie konduktora: co to ma znaczyć? ;
odpowiedziała: powiem mu, że do roboty jadę :)
Teraz jak sobie o tym tak pomyślę, to może ten pośpiech 
wiązał się z obawą , przed biodegradacją :D
Ja sama takie obawy żywiłam i martwiłam się,
 czy przeżyje podróż z Świnoujścia na Śląsk.
Ale nic o tym nie wspominała, więc chyba się udało ;)






Co do reszty naszych drabin,
jedna została u nas w domu i grzecznie sobie czeka na odpowiednią aranżację...
Natomiast dwie pozostałe są do wygrania w 
Kaziowym konkursie z sercem.
Pamiętacie o nim jeszcze?

Drabiny zostały wzbogacone tabliczkami z drewnianej sklejki 
, na nie nałożyliśmy transfer z napisem.
Do tego stworzyliśmy serduszko.
Wszystko z drewnianych elementów znalezionych przez nas na pewnej wystawce.

Ale prawdziwą koroną są owinięte na nich lampy,
którą wykonały zwinne rączki mojego prywatnego elektryka- Pana Męża :)

Lampy pochodzą częściowo z Upcyklingu,
i ich klosz powstał z aluminiowych znalezisk,
które były pierwotnie lampami grzewczymi;
bowiem posiadały ceramiczny żarnik. 


Wszystko można zaaranżować wedle swoich upodobań,
postawić w całości albo zdekompletować- jak kto sobie życzy :)

Przesyłamy Wam parę inspiracji arnżu,
naszej Be Happy drabiny ...

Jako lampa nocna przy łóżku sypialnianym.
Lampa jest  podpinana do gniazdka elekt. i posiada włącznik.


Jako lampka w kąciku czytelniczym, albo jakimkolwiek innym,
 gdzie czujemy się HAPPY :)


A teraz czas na de-komplementacje i sama drabina w nastrojowym aranżu,
z serduszkiem jako osobną zawieszką .


A co z lampą? Możecie ją przymocować gdziekolwiek, gdzie w pobliżu jest gniazdko,
co powiecie na taki aranż?





I na sam koniec moja czteronożna córeczka w kadrze-
która nie da sobie wytłumaczyć,
 że nadmiar promieni słonecznych może zaszkodzić-
solara z niej :)


To jak , zaraziliśmy Was drabino-manią?
Który arnż przypadł Wam najbardziej do gustu?

Zapraszamy do  wspólnej zabawy w
Kaziowym konkursie z sercem...

A tym czasem moi Mili
niech początek tygodnia umili Wam swoimi nutkami 
Boby McFerrin 
" Don't Worry, Be Happy"



C.aro

sobota, 30 stycznia 2016

Second hand- ekofashioniści...

W końcu blog jest o wszystkim co w mojej duszy, gra, śpiewa i huczy.
więc tym razem dajmy głos mojej kobiecość...


Tak moi drodzy jestem kobietą i jak każda kobieta kocham ubrania :)
kocham przymierzać, wybierać, przebierać, stroić się i zmieniać...
Ale nie ubieram się w "sieciówkach" , 
nie chodzę na łowy do galerii , zasilając konsumpcyjny system i
tym samym nie wydaję kroci, na usatysfakcjonowanie tej strony mojej duszy.


A teraz wyznam Wam prawdę,
jestem "lumpkową" szperaczką- z wyboru, z świadomości ekologicznej,
uśmiechniętą i dumną...


Nie wiem czy wiecie ale przemysł odzieżowy jest jednym z tych, 
w których konsumuje się najwięcej i do tego  przoduje w produkcji odpadów.
Ponosi także odpowiedzialność za dramatyczne warunki pracy i 
wyzysk pracowników-w tym dzieci, oraz cierpienia zwierząt.
A co z zanieczyszczeniem środowiska?
Widziałam kiedyś program jak w jednej z fabryk  dżinsów w krajach Trzeciego Świata, 
pracownicy wylewają brudną wodę po barwieniu do pobliskiej rzeki..
Sami widzicie-
 cena, która widnieje na metce jest w rzeczywistości o wiele wyższa ...

Ja mówię STOP i stawiam się okoniem.
Second Hand- ekofashioniści...
W górę rączki jak ktoś jest ze mną.


Oczywiście  od razu prostuję i ciekawskim dodaję-
nie popadajmy w paranoje ,są rzeczy, które kupuję nowe,
np. bieliznę , obuwie.
Ale co do reszty pozostaję nie zmienna i staram się
 wszystkich do o koła tym zarazić.
Zaraziłam już mojego Męża,
parę osób z rodziny, przyjaciółkę.

Są ludzie, którzy się brzydzą,ale prawda jest taka,
 że dzisiejsze Second Hand-y bardzo różnią się od tych co były dawniej.
Teraz towar na ogół jest ładnie wyłożony, w miarę czysty, wyeksponowany, posegregowany.
Ubrania są dobrej jakości , często nawet  nowe z metkami.
A jak ktoś szuka to można znaleźć nawet perełki
 np. mój Mąż jest kolekcjonerem lumpkowych markowych koszul 
 - Tommy Hilfiger, Hugo Boss , Giorgio Armani..
Wszystko kupione za bezcen, na kilogramy.

Nie ubieramy tam tylko siebie, 
nasz dom staramy się  też wystroić w używane tekstylia...


A jak tam u Was stoi ta sprawa?

Na koniec pozwolicie jeszcze, że podrzucę reggae-ową nutkę 
Beton Jazz- Babiląd (feta. Junior Sterss & Damian Syjonfam)

"Ach Baby ! (...) i nawet gdyby Was całe przyodziać Prado
to i tak najlepiej, wyglądacie nago"



Pozdrawiam i lecę dalej pracować nad nagrodami konkursowymi-
 o które będzie można powalczyć już od 1 Lutego.
Zachęcam do wspólnej zabawy.

 C.aro 

środa, 22 kwietnia 2015

I niech stanie się jasność...


Dzisiaj za oknami ponura szara pogoda, więc jakoś tak trzeba było rano pozapalać wszędzie światło i właśnie o tym ten post. 
 W moim domu jeszcze dużo jest miejsc do doświetlenia, lub zmienienia tego dotychczasowego. 
Jak wiadomo mąż elektryk, głowa pełna pomysłów ale szewc bez butów chodzi. 
Szczerze przyznam się, że myślę z biegiem czasu, iż może lepiej , że zmiany wprowadzane do domu są takieeeeeeeeeeee powolne, bo a nuż założona wcześniej koncepcja mi się odwidzi i co wtedy?
  A tak przynajmniej mogę milion razy na minutę zmieniać plany. 
Nie mniej jednak najbardziej inspiruje mnie oświetlenie w stylu skandynawskim.
Uwielbiam jego surowość, naturalność materiałów, wszechobecne królowanie drewna. 
W oświetleniu dominują elementy prosto z fabryki, industrialne metalowe lampy, lub zawieszone, przewieszone po prostu kable z oprawką i wkręconą żarówką.
  Skąd brać takie materiały, po pierwsze z sklepu elektrycznego np. kable i oprawki, a na resztę trzeba włączyć oczka szperaczki. Rozglądać się wszędzie gdzie się przebywa na spacerze w każdym sklepie, nawet tym nie tematycznym warto odwiedzać także takie miejsca jak nie użytkowe już hale oczywiście za zgodą właściciela (tam naprawdę są skarby, które właściciele uważają za śmieci). No i przede wszystkim zachęcam  do odwiedzania sklepów z antykami oraz wszystkich galerii...

Więc na początek parę inspiracji dla Was z mojego domu, czyli Diy w wykonaniu upierdliwej,zmieniającej plany co minutę  żony i zapracowanego męża-elektryka.




Oświetlenie w naszym salonie, inspirację do niego znalazłam na 


Część oświetlenia z naszej kuchni,
 latarenki świecą prosto na
kuchenkę elektryczną.
I przenośna lampka, która jest zrobiona z starej ,
zniszczonej latarenki na olej.
Niestety chińskiej ale i tak śliczna.

Ta lampa prosto z starej hali fabryki czeka na
odnowienie przez nas przedpokoju.

Mam jeszcze jedną śliczną lampę w sypialni z starej fabryki, ale muszę
jeszcze dodać tam jeden element i opublikuję i ją. :)
Trochę  innych inspiracji skandynawskiego oświetlenia...

Lampy w stylu industrialnym


1. Na bloczku.


2. W prostocie uroda.
Czyli typowa industrialna lampa, prosto z fabryki.



3.Chłód jasności
4. Zawieszona na ścianie
5. Trochę przerobiona i wizerunek się ocieplił dzięki
 kablowi ukrytemu w sznurku.

6.Stara lampa, nowy kabel z oprawką 


7.Kolejne ocieplenie dzięki zastosowaniu koloru.
8. Lampa moich marzeń, ma ktoś na zbyciu?
Prostota stylu skandynawskiego czyli kable i oprawka 


9.Podwieszone na rurach. 


10.Podwieszone do sufitu
11. Zwisające...


12. Kable + minimalistyczne oprawki
13.Kolejne kable schowane w sznurku
14. Czym więcej tym jaśniej...
15.Owinięta po drabinie.


Inspiracje na doświetlenie biurka lub szafki nocnej...

16. W odsłonie białej


17. I odsłonie czarnej

Oświetlenie przy użyciu słoików, czyli by eko

18. Na starym kole.


19. W pastelowej odsłonie.
20.W kupie siła.
21. Prostota, prostoty.
22. I kolejny kabel w towarzystwie sznurka.
I na koniec jeszcze parę innych inspiracji..
23. Wkręcone w drewno
24. Stara lampa na olej, przerobiona na elektryczną.
25.Z starych tarek, czyli oświetlenie kuchni

A Wy którą zawiesilibyście w swoim domu???
A może macie jakąś nietypową lampę na stanie

by Car.o