Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drewno styl skandynawski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drewno styl skandynawski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2016

Refreshing idea's - odświeżający deszcz obmywa tym razem stare siedzisko.


Refreshing  idea's,
czyli odnawianie rzeczy starych, zużytych, niemodnych,
nie chcianych, wyrzuconych.

Dawanie drugiego życia meblom, było już mi znaną i praktykowaną ideą.
Zaczęło się to od tego, że po prostu brakowało pieniędzy,
a chciało się zmian, dom trzeba było jakoś umeblować.
Trzeba było sobie jakoś radzić i zacząć działać.
Teraz jest to moją domenom i  ideologią
 przeciwstawienia się konsumpcjonizmowi.
Słabość przekułam w siłę.

Pamiętam, że jak byłam małą dziewczynką Babcia kupowała mi magazyn
"Coś z niczego",
podziwiałam i rozwijałam swoją kreatywność.
Odnawianie mebli to też takie tworzenie czegoś, z już- niczego...
Wiele ludzi woli coś wyrzucić, no bo przecież jest
łatwiej iść i po prostu kupić nowy mebel, nową dekorację.
A ja znajduję takie rzeczy i ratuje je od zniszczenia.
Na razie zapełniam nimi swój dom i pracownie,
ale zgrozo boję się pomyśleć, co będzie jak zabraknie miejsca?

Jednym z takich znalezisk na któreś z rzędu wystawce było
drewniane siedzisko z  wytartym ,czerwonym welurowym obiciem.
Czasem patrząc się na niektóre meble, 
mam od razu wizje, jak je przerobić, odnowić,
tak było i tym razem...


No to czas obmyć mebel odświeżającym deszczem zmian...


I jak podoba się Wam zmiana?
W tym przypadku Refreshing okazał się niezwykle prosty i szybki.


Do wykonania projektu potrzebne było:
 farba śnieżka olejno-ftalowa, wałeczek- gąbka,
śrubokręt, papier ścierny, taker (zszywacz tapicerski), 
workowy materiał i trochę naturalnego sznurka.



Z siedziska odkręciłam drewniane nogi
i zabrałam się za ich przeszlifowanie .


Później farbę wcierałam za pomocą wałeczka- gąbki,
w drewno, robiąc zmazy.



W poczekaniu na wyschnięcie drewnianego elementu
 zabrałam się za same siedzisko,
za pomocą śrubokrętu podważałam stare zszywki.


Płytę spodnią także pomalowałam Śnieżką.
Całość zostawiłam na noc do wyschnięcia.
Później trzeba było tylko  odpowiednio wycięty materiał,
przymocować do siedziska za pomocą takera. 


Skręcić, dodać sznurek i można teraz siedzieć wygodnie, 
ciesząc przy tym swoje oko.


To co rozsiedliście się już wygodnie?
Pozdrawiam i miłego
C.aro

niedziela, 6 grudnia 2015

Panna Króliczka i jej domki...

Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. 
Więc któregoś dnia zapytało Boga: 

- Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne? 
- Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie. 
On będzie na ciebie czekał i zaopiekuje się tobą. 
- Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym? 
- Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego dnia. 
I będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy.
- A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie? 
- Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś, i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić. 
- A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą? 
- Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić. 
- Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni? 
- Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem. 
- Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział. 
- Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie. 
W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało: 
- O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego anioła. 
- Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do niego wołał: 
"MAMUSIU".

A więc zastanawiacie się zapewne skąd taki post? 
....
moja kochana kuzynka urodziła córeczkę.

Jeszcze pamiętam,
 jak uczyła mnie-
 małą dziewczynkę w dwóch warkoczykach, wiązać sznurówki;
jak szyła mi-
z moją Babcią spódniczkę do mojej myszki Mike, taką czerwoną w białe groszki.
Pamiętam gdy chodziła ze mną na zakupy, czesała włosy, rozmawiała, rozśmieszała i kochała.
I choć minęło już wiele lat od tamtych chwil, dalej jest mi bliska.
Tak samo jak bliski jest mi jej syn i teraz ta mała księżniczka. 


Niby takie maleństwo a jednak cud świata.
Dla takiego cudu, trzeba było coś stworzyć, by miała także cudnie w okół siebie
I choć powstałe z naszego warsztatu- tego garażowego i domowego- rzeczy,
nie są nawet w 1% takie piękne jak jej maleńkie nóżki, rączki i słodka buźka;
To są stworzone dla niej, z myślą o niej...


Panna Króliczka, to moja pierwsza próba z szyciem zabawek.
Wyszła  tak jak wyszła, jest przesłodka, choć jak by się przyjrzeć uważniej,
 to brakuje jej trochę- głownie to wina mojego niedoświadczenia i braku precyzji.
Jednak każdy jej centymetr jest nasączony dużą dawką Miłości.

No tak ale Panna Króliczka musi mieszkać w jakimś domku?!
Więc domek też zrobiony




Ba , nawet ma dwa do wyboru i koloru...





Teraz pozostała tylko pora na przeprowadzkę ,
Panny Króliczej wraz z jej domkami do małe Olgi...

Mam nadzieje, że prezent przypadnie do gustu.
Jeszcze raz gratuluję rodzicom i całuję.

Podrzucę jeszcze trochę kadrów z pracy, 
 to tak dla tych, którzy by chcieli ,też zrobić komuś taką miłą niespodziankę;

  


 




Materiały na domki są z odzysku  
(deski po dnie od łóżka, oraz narożniki z skrzynki po owocach)-  
czyli 100% Upcykling-u :)
 Jeden domek został pomalowany od środka na różowo 
a od zewnątrz na biało, drugi na odwrót. 
Takie domki można zawiesić na ścianie w formie półek, 
albo postawić np. na parapecie, komodzie, do ozdoby.

A jak Wam podoba się nasz projekt? 

Z pozdrowieniami  i życzeniami wesołych mikołajek C.aro

czwartek, 19 listopada 2015

Metamorfoza łazienki

Słyszeliście kiedyś o złośliwości rzeczy martwych.
 Albo o jakiś złych duszkach, które mieszkają w naszych domach i 
wszystko nam przekładają, chowają i psują. 
Macie tak samo? No pewnie, że nie,
 bo wszystkie chochliki przeniosły się do mojej łazienki, personifikując przy
 tym zastałe tam sprzęty i przedmioty. 
Namówiły je do zło-czynnego działania i teraz robią nam psikusy, same psikusy.
Ja chyba wiem, w czym problem, wyście je za słabo żywili.
Tak, nie róbcie takich oczu ...
Bowiem Chochliki jedzą skarpetki z robionego właśnie prania, ale tylko jedną z pary
drugą tak zostawiają samą sobie, że niby nie są łakome.
Ja w domu osobiście mam cały taki kosz skarpet nie do pary. 
Sprawdzałam brudne pranie- ni ma,
sprawdzałam filtr od pralki- ni ma,
sprawdzałam za pralką a nawet pod pralką- ni ma.
I nie będzie, bo u mnie za dużo tych chochlików ,za nie długo będę 
musiała nosić dwie różne skarpetki.
Pociesza mnie jedno, ówczesna moda jest szalona i zdołam wszystkim wmówić, że to jest teraz
  TRENDY...

Pomyśleliśmy sobie, że może jak urządzimy im przytulny domek, to przestaną być takie złośliwe i  zmienią się w dobre i pomocne duszki. Więc zaczęliśmy metamorfozę naszego domowego spa.
O zgrozo, chochliki się rozwścieczyły.Na początek kucie ścian z kafelek,  rozbiórka sanitarna, szpachlowanie, szlifowanie, kładzenie kafli na ścianach,ufff jak na razie poszło gładko.
Teraz przyszła kolej na kafelkowanie podłogi, chochlikom coś się nie spodobało i gdy klej miał sobie spokojnie schnąc, postanowiły zawołać naszego psa.
Edzia przyczłapała i usiadła na kaflach, tym samym przyczyniła się do zapadnięcia owych kafli.
Chochliki chichotały. Na tym nie koniec...
Przy przenoszeniu gniazdka i włącznika w inne miejsce, bach ,
mój Mąż elektryk przeciął kable zasilający piec gazowy.


Skąd tam wzięły się te kable, nie wiemy.
Ale podejrzewam , że te Chochliki przeniosły je tam specjalnie...
Robota wstrzymana na cały dzień, gdyż kable zostały ucięte w takim miejscu, 
że trzeba było obkuwać ścianę w okół nich i dosztukowywać. 
No dobra chochliki, ten żart chyba już starczy, ale nie...
Mieliśmy przygotowane lustro w pięknej rzeźbionej drewnianej ramie, 
którą odnowił mój Luby pod kolory łazienki.
Przy przymierzaniu lustra, bach , lustro pękło. Jak? Też mnie to nurtuje.
Na całe szczęście mieliśmy zapas, który trzeba było dociąć i przy cięciu bach, pękło.
Chochliki się uśmiały. Niezłą zabawę miały z tym pękaniem dlatego ...
montując toaletę na swoje miejsce, przy przykręcaniu bach,
i toaleta pękła.
Koszty lecą a Chochliki turlają się ze śmiechu. Podstępne łobuzy...
Nadszedł czas na prysznic, Chochliki do dziś skrupulatnie wydłubują silikon i zalewają łazienkę. 
Do tego zapychają ciągle odpływ, chyba tymi resztkami niedojedzonych skarpet.
Ciepła też nie lubią, gdyż bardzo często psują piec gazowy, najlepiej tak gdy na dworze trzaska mróz, 
a ja po pracy chce się wykąpać, a tu ani ciepłej wody, ani ogrzewania...
Można by pomyśleć, że kiepscy z nas fachowcy, ale nie przysięgam to te Chochliki :)
Metamorfoza i tak się udała, dodaliśmy meble łazienkowe, które same wykonaliśmy,
lampy i ozdoby.
 Lecz Chochliki dalej są Chochlikami, na całe szczęście mogę sobie chociaż oczy nacieszyć...

  • Skrzyneczki wykonane są z sosnowych listewek od dna łóżka, oraz zostały pobielone.
  • Drzwiczki są z starych znaleźnych desek (w takiej kolorystyce były pierwotnie i tak je zachowaliśmy).
  • Reszta zabudowy jest wykonana z kupnych części, które zostały pomalowane ,
    pod kolor drewnianych belek w łazience.


  • Jedna z skrzyneczek jest na kółeczkach, a druga wyjeżdża na prowadnicach szufladowych.
  • W szafie został zabudowany piec gazowy i znalazło się tam miejsce na przechowywanie chemii, oraz różnych rzeczy do sprzątania.
I parę zbliżeń na szafki oraz ramę lustra...



  • Rama lustra została wy-haczona przez nas w antykwariacie, jest to ręcznie rzeźbione drewno.
    Mój Mąż odnowił ją i pomalował pod kolory łazienki.
  • Lampę wykonaliśmy z tych samych znaleźnych desek. Od góry jest zielona a od spodu tak jak widać.
 
  • Dopływ wody do spłuczki, owinęłam naturalnym sznurkiem i zawiesiłam na nim również papier
  • Ryczka, została znaleziona na śmieciach i odnowiona. Od początku uparłam się na nią, przy braku aprobaty mego Męża.
    Choć nie jest to drewno, to w efekcie końcowym świetnie wpisuje się w aranżację.
  • Kosz powieszony na grzejniku jest z niemieckiej wystawki- pierwotnie był mocowany na rowerze. Teraz przechowuję w nim ręczniki. 
  • W słoikach przechowuję płatki kosmetyczne, patyczki itp. Marzy mi się jeszcze taka stara długa lekarska pinceta, ale jak na razie nie natrafiłam na nią.
    A teraz przeciwna ściana...
  • Zamocowaliśmy na niej IKEA- owski  reling. Zawiesiłam na nim ręczniki oraz torbę wiklinową również znalezioną na niemieckiej wystawce- służy do przechowywania papieru.
  • Odpływ wody od prysznica, został obudowany drewnem, i pomalowany. Zyskaliśmy tym samym półkę, na której leży lampka oliwna z flomarkt- u, oraz morskie akcenty.


    Na relingu wiszą także różne ozdoby w tym...
  • Ręcznie wykonane przez moją Siostrę , ceramiczne motyle. Mam do nich wielki sentyment. 
  • Oraz uszyte przeze mnie zawieszki z serduszek i pufa rybacka, którą znalazłam na plaży w Kaminke.  
A jak Wam podoba się efekt końcowy? 
Może macie jakieś sposoby na te podstępne chochliki?

Z pozdrowieniami C.aro