Czyli jak z m2 zrobić m3.
Najpierw trzeba mieć pomysł i plan...
Można by było zatrudnić projektantkę , kreatorkę wnętrz,
albo zgapić skądś gotowe rozwiązanie ...
Można by było...
Ale my wolimy sami, rano gdzieś tak o 6 godzinie,
popijając kawą, zamienić się w projektantów i kreatorów,
naszej przestrzeni.
Twórcze poranki z moim M.
to jest to co najbardziej lubię.
Jak one wyglądają?
Ja planuje na oko, marząc na kartce projekt, który tylko ja rozumie;
a mój M. z racji tego, że jest bardziej praktyczny, chwyta za miarkę.
Robimy burze mózgów,
oboje się wzajemnie nakręcamy, inspirujemy i
zazwyczaj też przekrzykujemy -
bo przecież każdy z nas ma lepszy pomysł,
konkretniejszą wizję.
Pięć zabazgrolonych kartek później, dwa kubki kawy dalej,
w końcu jest, udało się - mamy projekt.
Jak zamienić naszą obecną nie do końca zaaranżowaną sypialnie, w kącik sypialniany.
Tym samym tworząc nową przestrzeń i odzyskując pokój na inny projekt
(czyt. projekt Dziecko :) ).
Następnie trzeba wygospodarować nowe miejsce...
Można by było jak zwykły Kowalski ,
zawołać jakiegoś Majstra,
by z pomocą planów pani projektant
wybudował ściankę działową.
Można by było...
Ale ja wolę, jak Majstrem staje się mój M. ,
który w pocie czoła postawi kolejną ściankę
w naszym mieszkaniu, tym samym
przesuwając kącik jadalniany o 2, 40 metra dalej.
Na takiego Majstra mogę się wpatrywać bezkarnie godzinami i
niby niechcący- podkręcić ogrzewanie w domu,
by nagle w ferworze pracy zrobiło mu się nazbyt gorąco ;)
Potem trzeba uzbierać materiał...
Można by było tak jak większość ludzi,
udać się do "sieciówek",
w poszukiwaniu odpowiednio pasujących wymiarowo i "gustowo" mebli.
Ewentualnie można by było,
jak co po niektórzy odwiedzić stolarza,
by wykonał wymierzone przez nas elementy i
tym samym zyskać unikatowe meble.
Można by było...
Ale my oczywiście gromadzimy materiał sami,
włączamy oczy szperaczy
i z rzeczy niechcianych przez innych,
krzywych z ubytkami,
przeznaczonych na wyrzucenie lub spalenie-
wykonujemy nasz własny projekt.
Zbieracze, łowcy, szperacze-
w górę rączki kto jest z nami!
O tym gdzie na łowy KLIK
A co dalej?
Dalej można by było, poukładać gotowe meble,
zaaranżować i po całym krzyku..
Można by było,
lecz my gdy już mamy,
trzy poprzednie elementy układanki
zmieniamy się w twórców, rzemieślników i cieśli
(czyt. Amatorów :) )
Taką samą skrzynie z odzysku już kiedyś wykorzystaliśmy w innym projekcie KLIK
Wiele dni i godzin naszej ciężkiej aczkolwiek
satysfakcjonującej pracy później-
satysfakcjonującej pracy później-
wreszcie nadchodzi ten dzień,
w którym cali od pyłu,
niesiemy sami z naszego garażowego warsztatu gotowe łóżko do domu.
Mały kawałek drogi mamy do przejścia,
ale cóż zrobić, gdy łóżko nie mieści się do auta :)
A więc brudni i uśmiechnięci w końcu wnosimy
pierwszą część projektu do naszego- już m3.
Teraz pójdzie z górki, dwa kursy samochodem później,
są już skrzynie i tajemnicza zabudowa.
Brakuje jeszcze farby i parę innych elementów...
A więc w przerwie od nakładania kolejnych warstw farby,
zajęliśmy się przeróbką a raczej zwężeniem naszego starego materaca.
No ,bo można by było....
Ale my nie z tych :)
Po dodaniu wszystkich brakujących części i aranżacji-
jest, w końcu mamy nasz kącik sypialniany.
Co Wy na to?
W dzień mamy miłe miejsce do odpoczynku,
w którym poranna kawa smakuje jeszcze lepiej,
a książki pochłaniane są z prędkością światła.
a książki pochłaniane są z prędkością światła.
Z tego kąta, widzimy również telewizor w salonie,
a więc gdy mamy ochotę na leniwe popołudnie ,
przy naszym ulubionym sitcom-ie (The Big Bang Theory) -
ten kącik spisuje się rewelacyjnie.
W sypialni choćby małej, nie może oczywiście zabraknąć
własnoręcznie wykonanych łapaczy snów ,
które niewątpliwie, senne marzenia spełniać potrafią
(dowód mam kopiący w brzuszku ;) ).
Projekt Morski łapacz snów DIY by C.aro KLIK
Na blacie z zabudowy stanęła piękna turkusowa lampa,
"znaleźna" tak jak drewno , z którego wykonany został projekt-
na wystawkach.
Lampa co prawda nie ma klosza, ale nam podoba się taka niekompletna,
w końcu odnajdujemy piękno również w pęknięciach i ubytkach drewna.
Powstała ścianka działowa jest identyczna wymiarowo
jak ściana do "kryklania" (KLIK)
dzięki czemu optycznie z przestrzeni zostało zabrane niewiele.
Zasłony zawisły na dwóch długich kijach, znalezionych na plaży-
i choć na początku mój M. był przeciwny ,
co do połączenia dwóch krzywych i różnych kijów;
w końcu zaprojektował swój amatorski,
ale jakże oryginalny sposób ,
na umocowanie ich we właściwym miejscu.
Długo zastanawialiśmy się co do uchwytów do skrzyń,
lecz niedawno wpadł mi do głowy pomysł przykręcenia grubych
kawałków patyków- również znalezionych na plaży.
Na ściance zawisła nasza stara dobra półeczka (także z wystawki),
którą udekorowałam naszymi ślubnymi zdjęciami i morskimi elementami.
Projekt Rybka- Marynistyczne DIY by C.aro - KLIK
Kącik jadalniany został przesunięty o jedyne 2,40 metra...
A gdy powoli zapada zmrok, nasza strefa wypoczynku zamienia się w stricto
sypialnianą.
Na doczytanie ostatnich kartek książki i nocne pobudki do toalety,
pomocna staje się lampka, w której świeci piękna żarówka.
W skrzyniach na kółkach
przechowujemy min. poduszki i narzutę ,
by rano było wszystko pod ręką.
A w tajemniczej zabudowie pojawił się wysuwany płotek, by oddzielić...
no właśnie co?
Bo chociaż moje czworonożne córeczki mają słodkie pyszczki,
umieją być bardzo natarczywe, chcąc zdobyć sobie wygodniejsze miejsce na drzemkę.
Więc chrapkę na ten kącik mają co nie miara :)
A gdy się chce odseparować od reszty, wystarczy tylko zaciągnąć zasłonki...
I jak podoba Wam się cały projekt?
Może sami macie w swoich czterech kątach nietypową sypialnie?
A może tak jak my, zaaranżowaliście pod nią jakiś kącik?
Koniecznie opowiedzcie nam o tym w komentarzach.
A tymczasem, odnalazłam stary kadr , na którym widać jak było-
na początku naszej drogi z Upcykling-iem i odzyskiem starych mebli.
Coś tu pusto... Nieprawdaż? :)
Pamiętacie ją? Pewną upartą, jedzowatą euro-paletę? KLIK
Pozdrawiamy Was serdecznie i miłego
C.aro i mały Tadzik z brzuszka ...








