wtorek, 31 października 2017

Bon Appetit smacznego życia

Świnoujście 19 V 2017

Siedziałam przykryta kocem trzęsąc się z zimna, 
choć jak później się dowiedziałam,
 był to najcieplejszy z dotychczasowych dni w tym roku.
-Myślę, że do południa powinno się skończyć,
czyli jak się pani postara to załapie się pani na obiad.
Do południa pozostało niedługo,
 słowo obiad rozbrzmiewało w moich uszach.
Ale nie dlatego, że byłam taka głodna,
choć od kilkunastu godzin nic nie jadłam.
Słowo obiad niosło w sobie obietnicę,
od obiadu miało zacząć się życie.
Te nowe i zarazem moje od nowa, moje całkiem inne.
Do obiadu zostanę Mamą.

Gdy poród dobiegał końca ściskałam 
mojego męża za rękę,
pytając się z niedowierzaniem -
-to jest moje Dziecko? to jest moje Dziecko?
A uwierzcie mi, że miałam się czemu dziwić.
Tadeuszek mierzył całe 60 cm ,warzył 4,04 kg. i
oczywiście był najpiękniejszym noworodkiem na świecie
(choć gdy niedawno oglądaliśmy zdjęcia z porodówki ,
ten śliczny noworodek, wyglądał jak mistrz Jedi ,po ciężkiej bitwie).
W tej samej minucie jak położyli mi go, krzyczącego na klatkę piersiową,
przestałam odczuwać jakiekolwiek ziemskie dolegliwości.
Ogarnęła mnie fala miłości jaką nigdy wcześniej nie zaznałam.
Nawet nie zauważyłam, jak mój mąż przeciął pępowinę,
słyszałam tylko jak na pytanie
-i jak było?
 odparł
-Następny poród sam odbiorę
Na obiad mój mąż został Tatą.

Trzymając nasz prywatny cud w swych objęciach,
cały nasz świat skurczył się do jego maleńkiej postaci.
A wszystko inne przestało mieć znaczenie.
Piotr głaskał go i powtarzał mu, że wszystko jest już dobrze,
że nie musi płakać.
Gdy nasz Synek zaczął się uspokajać, 
ja wiedziałam już , że właśnie on ,
 jest naszym największym dziełem
Na obiad zostaliśmy rodzicami.

Całkowicie wyjętymi z granic dnia i nocy, 
z tarczy zegara.
Na obiad zaczęliśmy więcej widzieć, 
ale nie oczami lecz sercem

Bon Appetit, smacznego życia Synku





Ps. Tadeuszek urodził się, dokładnie w 10 rocznicę naszego związku.
 Przeczekał parę dni by dać nam najpiękniejszy prezent, by dać nam siebie,
oraz niekończące się morze miłości.


***********

Przy pracy nad nowym wpisem ,niechcący usnęłam post.
(tym samym usuwając wszystkie Wasze miłe komentarze)
Jednak po sięgnięciu w pamięć moją i wujka "google" udało mi się go odzyskać.
Mam nadzieję, że nie odbiega bardzo od oryginału.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i poświęcony czas.
Jeśli podoba Ci się to co robimy to bardzo będzie mi miło,
jak pozostawisz po sobie jakiś ślad...